20130831-144423.jpg

Miały dużo szczęścia, w ciemno kupując bilety do Rzymu (Duch Święty? zwykły fart?). Udało im się przez znajomych z teatru załatwić dym, bo nie można go było przewieźć samolotem. W końcu, w pierwszym dniu konklawe stanęły na Piazza Garibaldi modląc się i wypuszczając z rac różowy dym. Pewnie z resztą czytaliście o tym w gazetach, choć niektóre media pomyliły aktywistki Women’s Ordination Worldwide z protestującym topless Femenem.

Ponieważ tłumy zgromadzonych w Watykanie dziennikarzy nudziły się w oczekiwaniu na właściwy dym, malownicza akcja WOW przykuła uwagę i rozmaite media puściły informację w świat.

Te kilka dni, gdy stu piętnastu starszych mężczyzn (jak nazwała ich Erin Saiz Hanna z Women’s Ordination Conference: oldboy club) wybierało nową głowę Kościoła katolickiego, było świetnym momentem, żeby przypomnieć, że kobiety są wykluczone z procesów decyzyjnych w Kościele. Rozmowa, którą stara się prowadzić WOW, dotyczy rzecz jasna ordynacji kobiet ale również dojmującego braku równości w Kościele.

Różowy dym ponad Watykanem (‚Pink Smoke Over the Vatican’) to tytuł filmu który podsunął pomysł na happening.

Różowy dym pojawił się nie tylko w Rzymie, ale też w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych. Stał się symbolem postulatu równego włączenia kobiet we władzę i decyzje w Kościele.

Old boys’ club, boys’ club… A jak się rozejrzycie po swoich kościołach, to zobaczycie tam przecież głównie kobiety.

To może ktoś załatwi różowy dym i pójdziemy na skwer pod siedzibą episkopatu?

http://www.youtube.com/watch?v=323tNkBZHeo&feature=youtube_gdata_player

<a

9 myśli nt. „Nie biały, nie czarny, różowy!

  1. ~El_Duce

    Szanowna Pani,

    Mam tylko trzy pytania do Pani:

    Czy słyszała Pani może o liście apostolski Ordinatio Sacerdotalis? I o zastosowanej w niej formule „esse definitive tenendam”?

    Czy słyszała Pani o treści Responsum ad Dubium Kongergacji Nauki Wiary z 28 października 1995 r.?

    Czy popiera Pani działania ukazujące heterodokosyjne oraz heretyckie poglądy?

    Z poważaniem

    (p.s. przepraszam za czcionkę, niestety oprogramownie mnie zawiodło)

    Odpowiedz
    1. Zuzanna Radzik Autor wpisu

      Szanowny Panie,

      ad. 1 i 2 Oczywiście słyszałam o wspomnianych dokumentach. Nie wiem, czy jest Pan świadom, że te dokumenty raczej rozpaliły niż zamknęły dyskusję. Status tych orzeczeń w hierarchii prawd nie był jasny, i wielu teologów skłania się raczej do opinii, że doktryna o kapłaństwie tylko dla mężczyzn nie jest objawiona, czyli nie należy do tzw. depozytu wiary, a tym samym nie jest dogmatem. Zatem rozmowa na ten temat nie musi być zamknięta.

      ad. 3 Jakie działania ukazujące heterodokosyjne oraz heretyckie poglądy ma pan na myśli?

      Odpowiedz
      1. ~EL_Duce

        Szanowna Pani,

        Serdecznie dziękuję za odpowiedź i jednocześnie składam replikę ((przepraszam z góry z anglicyzmy, lecz korzystam przede wszystkim z anglosaskich źródeł):

        1. Przede wszystkim pragnę zauważyć, że KNF orzekł, że orzeczenie wydane w Ordinatio Sacerdotalis należy do tzw. Zwyczajnego i Powszechnego Magisterium, które ex definitione jest nieomylne i stąd też wymaga, tzw. aktu wiary „assent of faith”, czyli jednostronnej i całkowitej zgody. Trudno zatem uznać, by możliwa była debata w tym przedmiocie. Jedyne co jest możliwe moim zdaniem, jest debata nad uzasadnieniem tego stwierdzenia – samo zaś orzeczenie jest nieomylne, gdyż należy właśnie do tego depozytu.

        Niezależnie od tego zresztą teolodzy orzekali, że orzeczenie to było wypowiedzią ex cathedra, spełniającą przesłanki określone w Pastor aeternus (np. Ansgar Santogrossi).

        Ad 2: Pyta Pani co jest heterodoksyjnego i heretyckiego w tych działaniach?

        Podam kilka przykładów:

        Fakt, że osoby w tym zgromadzeniu odrzucają (nie zaś tylko dyskutują) powyższe nauczanie, powoduje popadnięcie jeśli nie herezję (co niesie ze sobą karę ekskomuniki), to pozwala przyjąć, że zostało popełnione poważne przestępstwo kanoniczne.

        Należy zresztą zwrócić uwagę na to, że w tym zgromadzeniu jest wielka grupa obłożonych karą ekskomuniki i interdyktami:
        Wszystkie „kobiety-księżą” są obciążone ekskomuniką zastrzeżoną za próbę przyjęcia święceń (kan. 1378 KPK);

        Jeśli „kobiety księża” publicznie symulują liturgiczną czynność Ofiary Przenajświętszej, podlegają z mocy prawa każe interdyktu (kan. 1378 KPK); W konsekwencji tegoż może również dojść do profanacji (kan. 1367 KPK), karanej również ekskomuniką.

        Stąd też moje przypuszczenie (nie osąd, gdyż nie jestem do tego uprawniony – nie jestem biskupem miejsca), że w toku tego zgromadzenia dochodzi do działań heterodoksyjnych albo heretyckich, stąd też katolik winien trzymać się od nich z daleka.

        Z poważaniem

        Odpowiedz
        1. ~Alicja

          Rozumiem, że autorka bloga, będąc obserwatorem spotkania jako dziennikarka relacjonująca wydarzenia, też wedle Pana popełnia herezję? Popada Pan w przesadę. Może Pan oceniać sobie, jak chce ruch na rzecz wyświęcania kobiet, którego ja jestem członkinią, do czego się przyznaję otwarcie, ale zjawisko istnieje i szanująca się gazeta – a taką jest „Tygodnik Powszechny” – nie zamyka oczu na rzeczywistość, niezależnie, czy się z nią zgadza czy nie.
          Pisze Pan wiele o Ordinatio Sacerdotalis. No cóż, dokument, który powstał w oparciu o fałszywe przesłanki, nie może być nieomylny. Jestem przekonana o fałszywości tych przesłanek chociażby z tej przyczyny, że nie uwzględnia on faktów związanych z odkryciami archeologicznymi ostatnich dekad, które dają podstawy do sądzenia, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa kobiety były księżmy – nosiły tytuł „presbytera”, prezydowały przy stole eucharystycznym; jeżeli to nie są funkcje kapłańskie, to co nimi jest? Nie mówię, że papież od razu miał „na wiarę” przyjąć, że kobiety były kapłankami w chrześcijaństwie, ale zamykając, czy też raczej usiłując zamknąć dyskusję i twierdząc, że Kościół nie jest władny wyświęcać kobiet (ciekawe, że jakieś 1600-1700 lat temu jeszcze był), wychodzi z błędnych założeń. Jeśli założenia są błędne, to dokument nie jest nieomylnym nauczaniem i jako taki może być odwołany. Zaklinanie rzeczywistości przez Kongregację Nauki Wiary i przytakujących jej teologów faktów nie zmieni. Kobiety były kapłankami (a w każdym razie są przesłanki, które pozwalają tak sądzić), więc mogą być nimi znów w przyszłości.

          Odpowiedz
  2. ~Admiralicja

    Nie biały, nie czarny, nie różowy, kolorowy!
    Dopełnię tylko od razu, że choć zostałam ochrzczona w kościele katolickim i nawet byłam kimś w rodzaju ministranta a nawet w swej dziewczęcej główce miałam pewną inklinację ku kapłaństwu, ostatecznie zostałam osobą niewierzącą w Boga, do którego odnosi się wiara katolicka. Nie jestem osobą religijną w tym sensie. Mam zwykłą wiarę w ludzi, w to, że jutro nastanie nowy dzień itp. Jestem przekonana jednak i w to wierzę głęboko, że dla ludzi posiadających wiarę w Boga, wierzących prawdziwie w ramach danej doktryny religijnej, tworzy ona fundament sensu życia i wiary w jego ostateczne uświęcenie, zbawienie jego duszy. Oczywiście decyduje o tym Bóg w swoim miłosierdziu i miłości, dla której stworzył człowieka. Bóg Ojciec Wszechmogący. W swej tajemnicy Trójcy św. Jezus, Syn Boży, został skazany na śmierć przez najwyższych kapłanów Boga, który jest tym samym Bogiem w Kościele Katolickim.
    Jezus bluźnił i dopuszczał się grzechów, pobłażał grzesznikom, pomagał okupantom, zadawał się z jawnogrzesznicą itp. Pamiętam, że do mnie najbardziej przemawiał obraz rozgniewanego Jezusa, który rozprawia się z targiem na terenie świątyni. Dziś w czasie liturgii mszy św. w czasie żywej obecności Jezusa, zbiera się pieniądze na tacę za usługę przeistoczenia zwykłego ciasta pszennego w żywy pokarm, ciało Jezusa. Jest to moment najbardziej istotny w świadectwie wiary katolickiej. Bez wiary w Przeistoczenie była by to tylko jakaś uzurpacja Boga Jahwe, ustanowiona przez zwolenników jednego z jego samozwańczych synów.
    Można by wysnuć stąd wniosek, że najprościej byłoby więc pójść śladem Jezusa i założyć nowy kościół. Wielu to uczyniło, odwołując się do Ewangelii. Doskonale jednak rozumiem, że dla ludzi wierzących jest to niewyobrażalne. Nawet z czysto ludzkiego rozumienia, tak jak ja to pojmuję, może to się wydawać ruiną życia. Nie trzeba jednak powoływać się na badania archeologiczne, choć archeologia i genetyka bardzo wiele zmienią w naszym widzeniu historii ludzi. To dopiero początek prawdziwych badań, w których liczyć będą się bardziej fakty niż ich interpretacje. Ewangelia, podobnie jak cała Biblia posługuje się obrazami poetyckimi, tekstem, który można interpretować na wiele sposobów. Nie mniej obrazy są znaczące w swym bezpośrednim przesłaniu. Bóg jest obecny w kościele. Żywy Jezus jest obecny w różnych domach, które nawiedza. Jego domem szczególnym jest dom Marty. W tym domu kapłankami są kobiety. One podejmują Jezusa i usługują jemu bezpośrednio. W tym domu Jezus dokonał na oczach świadków zmartwychwstanie Łazarza. To są czyny Jezusa żywego w domu kobiet. Jego obecność w tym domu czyni go domem bożym. I to mówi w swoim przesłaniu obraz ewangeliczny. Po to chodzimy do domu bożego, żeby spotkać się z Jezusem a tylko pośrednio z pozostałymi domownikami. Uzależnianie godności do sprawowania posługi kapłańskiej od płci a zwłaszcza pozbawienie tej funkcji małżonków, którzy są podstawą kościoła, jego opoką – Piotrze ty jesteś opoką, jest nie tylko nieuprawnione, lecz całkowicie zaprzecza istocie ustanowionego przez Jezusa Kościoła, bo przecież nie jest to reforma świątyni żydowskiej a całkowite odejście od kastowości i „narodowości”, oddanie Bogu ponownie całości stworzenia i przywrócenia każdemu wierzącemu w Boga człowiekowi, jego autentyczny kontakt z jego Stwórcą.
    Pamiętam z dzieciństwa prawdziwy kościół domowy, zbudowaną w stylu neogotyckim wewnątrz dużego wiejskiego domu autentyczna kaplicę z ołtarzem, konsekrowaną. Okazjonalne msze sprawowali Jezuici jeszcze przed wojną. W moich czasach były już tylko nabożeństwa prowadzone kolejno przez rodziny spotykające się na wspólnej modlitwie, śpiewach i liturgii słowa. Odczytywano też spisane dawne kazania księży. Wszyscy chodzili do kościoła w niedzielę na msze św. W latach sześćdziesiątych nowy proboszcz nawał to sektą i ogłosił publicznie z ambony, że spotykający się tam nie będą mogli uczestniczyć we mszy św.
    Osobiście jestem przekonana, że obecna sytuacja KK zmieni się i podobnie jak było praktycznie do XII w. kapłaństwo nie będzie kastą a funkcją, którą sprawować będą mogli wszyscy, bez różnicy. Kobietom tego życzę szczególnie, bo to przez nie bezpośrednio Bóg nadal stwarza ludzkie życie, by je powołać do siebie po jego spełnieniu.

    Odpowiedz
  3. ~Admiralicja

    Dodałam własny komentarz, który nie został przyjęty przez (?). Rozumiem, że mógł zostać potraktowany jako nie komentarz a rodzaj deklaracji własnego poglądu, niezgodnego z ideologią pisma. Nie było to moim zamiarem. To, co zmusza mnie do napisania tych kilku słów, to fakt, że w moim świecie obowiązują zwykłe, przyzwoite zasady odnoszenia się do siebie, dobry obyczaj np. Jeśli żądam od kogoś podanie adresu, to nawet jeśli nie skorzystam z oferty, to skreślam, choćby i krótko: Nie, dziękuję. Rozumiem jednak, że nie jest to powszechne.

    Odpowiedz
    1. Zuzanna Radzik Autor wpisu

      Szanowna Pani,
      Pozwalam sobie na zatwierdzanie komentarzy, bo bywają o treści której nie życzyła bym sobie na blogu. Nie zawsze udaje się to zrobić w czasie w miarę rzeczywistym, za opóźnienie przepraszam

      Odpowiedz
  4. ~Dominicus

    No to niezły dym:D. Sprawa jest dość dawna, a ja tymczasem chciałbym życzyć Pani dużo szczęścia w nadchodzącym roku i realizacji wszystkich planów:). Pozdrawiam ciepło:).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *