Czas na nową Febe?

Czemu kobiety miałyby być diakonami, skoro i tak wykonują ich pracę? – odpowiedział na pytanie dziennikarki o możliwość diakonatu kobiet kard. Walter Kasper.  Odpowiedź kardynała zawiera jak pigułce wiele problemów związanych z pracą kobiet w Kościele i tym, że diakonat jest dla nich jak dotąd drogą niedostępną.

Popatrzmy. Z jednej strony kobiety wykonują w Kościele pracę duszpasterską, administrują parafiami, w krajach ameryki łacińskiej  i Indiach prowadzą podstawowe wspólnoty Kościelne, w Stanach Zjednoczonych stanowią 80% zatrudnionego przez Kościół do różnych duszpasterskich zadań laikatu.

Z drugiej strony stali diakoni to z roku na rok rosnąca grupa, dziś licząca sobie 42,104  mężczyzn na całym świecie. W ciągu roku przybyło ich 1100, a od 2007 ich liczba wzrosła o 17%. Jest to chyba jedyna rosnąca w liczbach grupa pośród kleru. Przy czym diakonów można spotkać głównie w Ameryce Północnej (ok. 26 tys) i Europie (ok. 14 tys) skąd pochodzi zdecydowana większość diakonów, około 97%. W Polsce r. było ich w 2013 r. tylko dziesięciu.

Zgodnie z prawem (Kodeks Prawa Kanonicznego 517.2) tam gdzie brak kapłanów można powierzyć pieczę duszpasterską diakonowi, innej osobie nie mającej święceń kapłańskich, albo grupie osób. U nas kapłanów jeszcze nie brak, więc problem nie jest tak palący. Ale czy diakoni mają być tylko substytutem brakujących księży? Jest to jednak osobna rola, którą od czasu Soboru Watykańskiego II, czyli czasu przywrócenia w praktyce stałego diakonatu, nabiera osobnego znaczenia. To właśnie pod koniec soboru papież Paweł VI mówił: „Całe to bogactwo doktrynalne ma na celu tylko jedno: służyć człowiekowi. Chodzi oczywiście o każdego człowieka, jakiejkolwiek by nie była jego kondycja, ubóstwo i potrzeby. Tak więc Kościół oddał się służbę ludzkości.” Do służby człowiekowi potrzeba jednak rąk. Do tego właśnie, zgodnie z Dziejami Apostolskimi, apostołowie ustanowili siedmiu, czyli diakonów. Czy nie mogą być to ręce kobiet, w końcu dość zaprawione w takiej służbie?

febe

Dyskusja o tym czy kobiety były w Kościele takimi diakonami jak mężczyźni, czy jakąś bardziej poślednią, niewyświęcaną formą diakona jest z punktu widzenia Watykanu wciąż nierozstrzygnięta. Co prawda wielu historyków twierdzi, że owszem były. Nie mają też wątpliwości Ojcowie Kościoła tacy Jan Chryzostom czy Orygenes, którzy interpretując wzmiankę Pawła Apostoła o Febe, kobiecie-diakonie kościoła w Kenchrach, mówią, że pełniła taką funkcję jak mężczyźni. Przed tym pytaniem skapitulowała jednak Międzynarodowa Komisja Teologiczna, po latach dyskusji we własnym gronie wydając w 2002 opinię, że kobiety diakoni z historii nie równają się dzisiejszym diakonom, ale ostateczna opinia na temat wyświęcania kobiet na diakonów należy do magisterium.

Magisterium milczy, kobiety pracują w Kościele robiąc w wielu miejscach to co należy do diakona: chrzcząc, odprawiając pogrzeby, błogosławiąc małżeństwa, nauczając. Pozbawione jednak łaski płynącej sakramentu, który się z tymi rolami wiąże. Ale właściwie czemu kobiety miałyby być diakonami, skoro i tak wykonują ich pracę? Robota zrobiona, klerykalny świat bez kobiet niczym nie zagrożony.

Taka sytuacja, jak to się mówi w internecie.

27 myśli nt. „Czas na nową Febe?

  1. ~Maria(m)

    Europa nam się starzeje, bezdzietna staruszka, bezpłodna chciałoby się dopowiedzieć. Tak ocenia na forum unijnym Europę Franciszek. Swoją droga rzecz ciekawa,konstatacja frapująca, choćby ze względu na porównanie Europy do bezdzietnej kobiety – kobiety, która nie rodzi życia, owoców Ducha Św. Nie tak dawno papież wypowiada się w podobnym tonie o Kościele na starym, europejskim kontynencie. Kościół zastygły, niemrawy, nieporuszony, traci ducha. Czy nasz polski Kościół również nie zestarzał się? Czy biskupi nie narzekają na brak wiernych, młodzieży, zwłaszcza dzieci? To nie jest kryzys Kościoła jako takiego, to kryzys władzy jaką sprawują mężczyźni. To problem języka,
    komunikacji oraz prowadzonej polityki. Wszyscy wiemy, ze ustrój w Kościele panujący jest monarchią absolutną nadal i tej nieporuszonej skały żadna kobieca dusza nie wzruszy. Ponarzekajmy sobie więc jak to
    starzeje się nam kobieca natura zarówno w Kościele jak i w Europie I dalej prowadźmy swoją jałową, wyniszczającą politykę. Nasi Biskupi tez w tej materii(narzekania) są nieźle wprawieni, co słychać od strony ołtarza, pasterskiej troski.

    Odpowiedz
  2. ~plainduncan

    No więc mamy u nas w kraju dziesięciu diakonów. Gdyby pani Zuzanna Radzik została diakonisą to mielibyśmy już 11. Pani Z.R. zapewne zdominowałaby tę grupkę, namieszała diakonom w głowach i narzuciła swoje kontrowersyjne pomysły, z których obligatoryjne udzielanie komunii świętej do rąk byłby najmniej szokujący. Magisterium zamilkłoby z wrażenia, a może ze zgorszenia. A zresztą i tak już milczy. Ale sytuacja !

    Odpowiedz
    1. ~facet

      Nie widzę nic kontrowersyjnego w tekście Pani Zuzanny. Za kontrowersyjne uznaję jednak dysputy o tym jak udzielać komunii – do ust, na rękę, klęcząc, na stojąco … jedne są kanoniczne, drugie nie … co to w ogóle za spłycanie tematu? To jakieś atawistyczne lęki?? To tak jakbyśmy robili dziś analizę ewangelii zapytując czy Jezus podawał chleb prawą, czy lewą ręką i czy my dziś mamy robić podobnie. Jakby sposób udzielania był najistotniejszy. Rozumiem, że podaje Pan to jako egzemplum spośród wielu kontrowersyjnych tematów … ale przypadków nie ma. Odsyłam do niedzielnej ewangelii z Uroczystości Chrystusa Króla – będziemy sądzeni z miłości … tak Pan wyraża miłość do kobiet, które odwalają kawał dobrej roboty? Może to jakiś lęk przed kobietami ~plainduncan ??

      Odpowiedz
      1. ~plainduncan

        Jeśli rację ma papież Franciszek mówiąc na forum Rady Europy to co mówi to oznacza, że w kryzysie jest nie tyle Kościół lecz raczej ci co nauczanie Kościoła kontestują. Jednakże stawianie inteligentnych pytań skłaniających do rzeczowej dyskusji jest rzeczą pozytywną. Zatem konsekwentnie pozytywnie oceniam medialną aktywność pani Radzik. Niewątpliwie jest tak, że kobiety odgrywają coraz ważniejszą rolę w biznesie, edukacji, niemalże wszędzie. Ale może zasadne jest także pytanie: czy we współczesnym świecie więcej jest ładu, miłości, szczęścia ? Przypuszczam, że biskupi obawiają się tego, że formalne przejęcie parafii i diecezji przez kobiety zaburzy dotychczasowy ład, a nowego nie zbuduje.

        Odpowiedz
        1. ~Maria(m)

          ” Przypuszczam, że biskupi obawiają się tego, że formalne przejęcie parafii i diecezji przez kobiety zaburzy dotychczasowy ład, a nowego nie zbuduje.”

          Raczej pozostawienie parafii, zaniedbywanie obowiązków poważnie dezorganizuje jej życie wewnętrzne. Nie ma komu do chorego, potrzebującego, bo ksiądz nie wiadomo gdzie, a na farze tzw. gosposia pilnująca dobytku, dzień i noc.

          O jakim ładzie mowa? Gdyby nie kobieca troska, zaangażowanie parafian dawno Kościół w Polsce byłby w rozsypce, co obecnie po trochu się dzieje, Dobrze jest, że czuwamy, nie dajemy się omamić,( choć wielu wpada w owe sieci niczym śliwka w kompot) bo bez nas stworzyliby sobie państwo w państwie.

          Znajomość Ewangelii, a konkretnie wpisanie swego życia weń, w jej rytm i dynamikę, słowo w Słowo nie tyle wymaga wiedzy, co ogromnych pokładów dobrej woli i zaparcia się samego siebie. Może oburzać sposób traktowania Słowa jako oręża w walce ze swoimi ‚wrogami’, stawianie Jezusa, świętych za wzór gdy pragnie się coś ugrać dla siebie. A wracając do początków, do pierwocin myślę ze warto odkurzyć, czy odkopać ukryte w wiadomym celu prawdziwe
          skarby, talenty Kościoła w osobach świadków Chrystusa. To światło objawiające się w dziecięctwie Bożym nie trzyma się pod korcem Ponadto Każdy ochrzczony może udzielać sakramentu chrztu, najważniejszego, a pozostałe są tylko potwierdzeniem pierwszego, który jest wiążący, fundamentalny.

          Odpowiedz
      2. ~Maria(m)

        Ależ niekoniecznie. Są panie które można sobie owinąć wokół palca, w razie trudności zastosować aparat przymusu i panie, które za pewne korzyści gotowe i głupoty co po niektórych, zwłaszcza polskich anarchistach, powtarzać. Przed kim mieliby czuć trwogę? A co gorsza wykorzystywane sprytnie na polu walki z domniemanymi wrogami bożych wybrańców,

        Do rzeczy. Kościół w Polsce i tak od dawien dawna jest kobiecy, w ich rękach, co do innych części owego mistycznego Ciała, m.in.; głowy już wypowiedziałam się, aż nadto…

        Odpowiedz
        1. ~Maria(m)

          Komentarz do wypowiedzi o następującej treści: „Może to jakiś lęk przed kobietami „, nie trafił pod właściwy adres.

          Tak więc różnie bywa. Możemy mówić również o lęku przed duchowieństwem, obawie by mówić otwarcie co nas boli, powodów jest wiele, przecież mają władze, a ta bywa daleko sięga .

          Odpowiedz
          1. ~plainduncan

            Być może jest tak, że ktoś mocny, a nawet wszechmocny wyznaczył jakiś czas oraz przestrzeń, stworzył rzeczy żywe i martwe oraz człowieka, któremu się wydaje, że jest ważny, a nawet najważniejszy ( niektórzy sądzą, że miejsce czlowieka jest tuż za Bogiem; inni zaś, że jednak przed Bogiem ). Świat rządzony przez mężczyzn jest światem brutalnym ( właśnie oglądam „Django” Quentina Tarrantino ) ale jednak jakoś się kręci. Wcale nie musi być tak, że rządy ludzi miłych i sympatycznych będą rządami dobrymi, przy których serca rosną i ład bierze górę. Zarówno w życiu jednostek jak i całych społeczności ważna jest dyscyplina, umiejętność narzucania pewnego reżimu ( niekoniecznie krwawego, rzecz jasna ) bez którego nie da się dojść do żadnego sensownego celu. No więc narzucanie tej dyscypliny sobie i innym jakoś tak bardziej przystoi mężczyznom. Oczywiście, świat się zmienia w zadziwiającym tempie: co dekada to inna epoka. Kobiety nabierają cech męskich, a mężczyźni wymiękają. Ale jest też inny ważny czynnik: słyszy się tu i ówdzie, że żyjemy w czasach ostatecznych. I tu się pojawia pytanie: czy to jest dobry czas na rewolucję, czy też raczej na robienie porządków ? Generalnie chodzi o to aby pozostawić w tym czasie i przestrzeni, które są nam dane możliwie dużo ładu i dobra i jeszcze być może samemu starać się być szczęśliwym. Ludzie, którzy mają dużo wewnętrznego pokoju, do których zresztą nie należę, chyba nie mają takiego ciśnienia na potrzebę szybkich zmian w Kościele. Może z nimi warto rozmawiać o tym jaką drogą ma podążać Kościół katolicki.

    2. ~Zuzanna Radzik

      ~plainduncan, nie mam specjalnych aspiracji związanych z diakonatem.
      pytanie jest ważniejsze, jakie aspiracje związane z diakonatem ma Kościół, po co mu diakoni? czy po to by uzupełniać kadrowe braki (na co wygląda w praktyce) czy jest wyrazem służebnej postawy Kościoła wobec współczesnego człowieka (jak o tym pięknie pisze sobór i kolejni papieże). i skąd ten opór wobec kobiet diakonów, skoro kobiety już i tak wykonują podobne zadania. Rozmawiajmy na temat.

      Odpowiedz
  3. ~Łukasz

    Jak zwykle bez logiki: kobiety „pracują” w Kościele, chrzcząc, błogosławiąc, nauczając itd, itd, wymienia autorka różne działania, a następnie puenta: „klerykalny świat bez kobiet”.

    Odpowiedz
    1. ~Zuzanna Radzik

      Panie Łukaszu, bo póki się nie ma święceń to się nie jest klerem. Zatem klerykalny świat pozbawiony jest kobiet, nawet jeśli one jako świeckie administrują parafiami. Logika zachowana

      Odpowiedz
  4. ~Alicja

    Kobiety były sakramentalne wyświęcone do posługi diakonatu, więc nie istnieje najmniejszy powód (poza lękami wyłącznie męskiej hierarchii kościelnej), aby im tego obecnie odmawiać. To nie jest kwestia doktryny.
    Czytałam trochę na ten temat, uczestniczyłam też w seminarium online poświęconym diakonatowi (nie doszłam co prawda do końca, bo byłam w podróży i miałam ograniczony dostęp do internetu). Nie ma wątpliwości, że kobiety mogą i powinny być dopuszczone do diakonatu. Myślę, że powód blokowania tego jest dość prozaiczny: kobiety wyświęcone na diakonki stałyby się automatycznie częścią duchowieństwa, a więc mogłyby (przynajmniej teoretycznie) sprawować różne funkcje, które są zastrzeżone wyłącznie dla duchownych (mężczyzn), choćby w trybunałach kościelnych. No i – o zgrozo – mogłyby oficjalnie nauczać, także w czasie mszy, głosząc homilie 🙂 To jest chronienie męskiego świata, a nie powód teologiczny.
    Poniżej polecam parę linków na temat diakonatu kobiet:

    http://www.womenpriests.org/pl/pordain.asp

    http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=5647

    Odpowiedz
    1. ~Maria(m)

      To jest nie do pomyślenia, aby kobieta posiadła jakakolwiek władzę, w tym celu wymyślono przecież celibat. Nie było w zamyśle Boga, Tego który sam dzielił wszystko z Panią świata jakiegokolwiek rozdzielenia. Natura świata jest wielo-lica, ale wydaje się że pewnej męskiej ‚korporacji’ kobieta do szczęścia nie jest potrzebna, oni mają prawo.
      Opierając się na swoim prawie twierdzą, ze służba w Kościele wcale nie jest uboższa o kobieca posługę, której brak. Nie znajduję żadnego wytłumaczenia. Natomiast rozprawianie o nierozerwalności związków małżeńskich w gronie celibariuszy uznaję za przejaw zupełnego mijania się z prawdą. Wspólne pożycie, dzielenie z drugim pół wieku życia, a bywa i więcej jest dla nich rzeczą niewyobrażalną. Dla ludzi, którzy żadnej istocie ziemskiej nie ślubują wierności po grób doświadczenie zupełnie obce. Ponadto zapomnieli już dawno, ze tak na początku nie było, pogrzebali bardzo głęboko przesłanie Jezusa, który nakazał dzielić trudy wędrówki z drugim, choć ów wydawał się czasem brzemieniem nielekkim. Nie porzucał towarzyszy/towarzyszek drogi, nawet umierając na krzyżu nie był sam. Gdy stworzył ich mężczyzną i kobietą pragnął, aby byli płodni pod każdym względem Płodność to dar Ducha Św. błogosławiony owoc. Przekazywanie sobie daru jest formĄ istnienia Trójcy Świętej, która nie odrzuca przyjęcia do siebie owoców kobiecego żywota. Łaska nie ‚spada’ tylko na jednych, a drugim nie dane jest cieszyć się tym samym darem i o łasce, jej doświadczeniu nie dowiemy się z przepisów prawa. Trzeba słuchać. Kościół w służbie jest Kościołem nasłuchującym, nie tym który wszystko już wie, posiadł cała wiedzę, ba, cała prawdę, ale podążą za nią, pragnie oświecenia, staje w świetle Prawdy,
      która jest i która przychodzi. To Światło nie jest li tylko na oświecenie pogan, jak ich nazywamy.

      Pozdrowienia ślę, Alicjo.

      Zastanawiam się, co będzie gdy okaże się, iż szliśmy złą drogą i nawet nie podjęliśmy próby? Zmarnowaliśmy talent?

      Odpowiedz
    2. ~nK

      Halo, halo. W tamtym czasie to i biskupi byli wybierani przez ogół społeczeństwa i to niekoniecznie spośród kapłanów, a nie wskazywani przez możnowładców, jak to się dzieje dzisiaj.
      Po wskazaniu przez lud, wybrany biskup otrzymywał wszystkie święcenia i było dobrze.

      Odpowiedz
      1. ~Maria(m)

        Halo, halo.

        -słucham

        ” W tamtym czasie to i biskupi byli wybierani przez ogół społeczeństwa i to niekoniecznie spośród kapłanów, a nie wskazywani przez możnowładców, jak to się dzieje dzisiaj.”

        – no pewnie, czasem przez heretyków,

        „Po wskazaniu przez lud, wybrany biskup otrzymywał wszystkie święcenia i było dobrze.”

        – A teraz wybiera Duch Św. To chyba dobrze. Szkoda tylko, że tchnie jeno tam, gdzie tchnąć może,

        Odpowiedz
        1. ~nK

          Ja napisałem: teraz możnowładcy, pani odczytała: teraz Duch Święty. Można i tak.
          Przy czym wtedy też Duch Święty, choć i wtedy, tak jak dziś (Paetz, Wesołowski, Hoser), czasem przysnął. Pozdrawiam.

          A Duch, tchnie, kędy chce, i głos jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie.

          Odpowiedz
          1. ~Maria(m)

            Ja napisałem: teraz możnowładcy, pani odczytała: teraz Duch Święty. Można i tak.

            – Nie irytuj się. Taka moja uroda, lubię
            odwracać bieg wydarzeń,

            „Przy czym wtedy też Duch Święty, choć i wtedy, tak jak dziś (Paetz, Wesołowski, Hoser), czasem przysnął.”

            – złodziei, dopuszczających się gwałtów, pedofilów znajdziesz wszędy tam, gdzie są dzieci i młodzież.
            Problem z duchowieństwem jest tej materii, iż są pod specjalnym, ochronnym parasolem. Nie dość, że trudno doprowadzić do procesu, przed sąd cywilny, to jeszcze trwa to latami. To jest karygodne. Opinia światowa, organizacje działające na rzecz ochrony życia, godności osoby ludzkiej powinny większy nacisk kłaść na instytucję Kościoła

            Pozdrawiam.

            – równie serdecznie

            „A Duch, tchnie, kędy chce, i głos jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie.”

            Dzięki, tak zapewne jest. Wierzę, ze tak jest. Niemniej zdarza się i to nierzadko, iż widzimy Go tam, gdzie chcemy widzieć. A On, choć pierwszy w działaniu, ostatni w rozpoznaniu. Stąd nakaz wyjścia, drogi…Za szybko chcielibyśmy zbierać owoce. Jest taka przypowieść o żeńcach, co nie posiali, a chcieliby zbierać i rychło zapełniać spichlerze

  5. ~Maria(m)

    „Generalnie chodzi o to aby pozostawić w tym czasie i przestrzeni, które są nam dane możliwie dużo ładu i dobra i jeszcze być może samemu starać się być szczęśliwym. ”

    Sądzisz, ze takim przesłaniem zwracał się do swoich uczniów i uczennic sam Jezus? Czy szczęścia nie buduje się czasem na gruzach, albo czy owego pokoju jaki daje Pan nie trzeba w trudzie i czasem lęku o każdy dzień, o życiu drugiego osiągać? Z samym sensem zdania zgadzam się, ale ileż w tym kryje się ludzkich niepokojów. To naprawdę ogromny trud, nie darmo dany.

    No to stoimy na progu kolejnego adwentu. Będziemy znów wychwalać
    Maryję, kobietę która zapewne miała i swoje rozterki, niepokoje i jak jak się okazało w jej życiu szczęścia i nieszczęścia przeplatały się.

    Stwórzmy człowieka na nasz obraz i podobieństwa -rzekł Bóg.Była z nim od początku gdy stwarzał i przed…zanim wszystko powstało, niebo i ziemia

    Odpowiedz
    1. ~plainduncan

      Ważne jest to aby kobiety ( zwłaszcza kobiety w naszym kraju ) nie były nadmiernie sfrustrowane. Dlatego też z pewną życzliwością patrzę na te dość przecież rozsądne argumenty przeciw asymetrii w dostępie obu płci do godności w Kościele katolickim. Kwestia jest ( piekielnie ) trudna do merytorycznego rozstrzygnięcia.

      Odpowiedz
      1. ~Maria(m)

        „Ważne jest to aby kobiety ( zwłaszcza kobiety w naszym kraju ) nie były nadmiernie sfrustrowane. Dlatego też z pewną życzliwością patrzę na te dość przecież rozsądne argumenty przeciw asymetrii w dostępie obu płci do godności w Kościele katolickim. Kwestia jest ( piekielnie ) trudna do merytorycznego rozstrzygnięcia.”

        Sfrustrowane? Hmm…? Tak więc spora populacja mężczyzn, która zdecydowała się wybrać kapłaństwo
        zminimalizowała znacznie poprzez swoje decyzje poziom frustracji w polskim społeczeństwie?;)

        Myślę, ze tu nie chodzi o to, aby ulżyć kobietom, ale bardziej o ratowanie męskiego honoru, który i tak już poważnie został nadszarpnięty, tzw. ‚męskość’, czy mężność traci jako wartość, czy cecha płci silniejszej.

        Papież podnosi na forum europejskim temat godności osoby ludzkiej, i to jest to o czym chciałabym mówić. Oczywiście zgadzam się z ‚katolem’- Jarkiem, iż nie osiągniemy celu dopóki
        w Kościele nie rozwiążemy problemów tyczących się uświadamiania laikatu o jego miejscu w służbie całemu Ludu – Kościołowi Powszechnemu. Zgadzam się z ks. W. Lemańskim, że z obecną hierarchią będzie to zadanie trudne. I wreszcie zgadzam się z Franciszkiem, że problemy obecnie Kościół ma większe, bardziej palące, wszak chodzi o pomoc i bycie w slużbie Kościołowi cierpiącemu
        w osobach torturowanych, mordowanych kobiet, dzieci a i całych plemion, narodów. No i tak to jest
        w męskim świecie, religia z jednych czyni morderców, a z innych męczenników i obrońców uciśnionych. Co my-kobiety mamy do tego? Cóż możemy uczynić?

        Odpowiedz
        1. ~Maria(m)

          Zapomniałabym rzecz… też ważną. Otóż śp. abp
          Józef Życiński podał jeden argument przeciw kapłaństwu kobiet jest nim ‚bajzel’ w środowisku. Walka o prymat, pierwszeństwo, uciskanie słabszych, coś na wzór szorowania szczoteczką do zębów toalet w wojsku- myślę ze porównanie słabe, jest znacznie gorzej.

          Podobno kobiety, jak twierdzi pewna Internautka ‚skaczą sobie do kudłów’ i wierzę, że potrafią być nie mniej okrutne, ale zapewne nie stawałyby w konkury…(?)

          Odpowiedz
  6. ~nK

    Diakonise a nawet kapłanki, to już nasze czasy. Dziś pojedyncze przypadki, jutro masówka.
    Wszak Pan Jezus na Wielki Czwartek kazał urządzić „piętro wielkie”, a to oznacza, że zaproszeni byli nie tylko apostołowie, którzy pomieściliby się i w małej sali, ale większa grupa uczniów, a więc wśród nich i niewiasty.
    I do wszystkich tam obecnych Pan Jezus Powiedział: „to czyńcie na moją pamiątkę”.
    Zresztą, tak, jak nieco później polecił: „uzdrawiajcie” – stąd sakrament uzdrawiania – niegdyś znany i powszechny, dziś zapoznany. To po pierwsze.

    A po wtóre, właśnie na łamach Tygodnika Powszechnego wyczytałem niedawno, (lata chyba 70-te, ale mam do dziś całe stosy), że gdy świat dowiedział się o zagrożeniach ze strony AIDS, szczególnie w Afryce, to dla posługi pracujących tam kapłanów, wysyłano z Europy młode zakonnice. W zakresach czynności tychże zakonnic były także „usługi seksualne” (piszę na odpowiedzialność Tygodnika Powszechnego).
    I choćby nawet doszło do uznania kapłanek, za równych kapłanom bożych sług, i choćby nasz święty Kościół Powszechny uznał swój błąd i zniósł celibat, który wprowadzono wyłącznie po to, by nie utracić przejętych majątków ziemskich, zdobytych także przy pomocy przemyślnych zabiegów prawnych jak choćby zniesienia zalecanego przez biblię lewiratu, czy nadania wdowom praw do dziedziczenia majątków po mężach, które to majątki, powoli i po kawałku kolejne starsze panie przekazywały kościołowi.
    A poza tym wszystkiego najlepszego.

    Odpowiedz
    1. ~nK

      To wcale nie wina jakiejś techniki (chyba, że techniką nazwiemy umiejętność układania całych zdań), tylko wyłącznie moja, że wyżej napisałem połowę zdania, więc to zdanie tu, już poprawnie, powtórzę:

      I choćby nawet doszło do uznania kapłanek, za równych kapłanom bożych sług, i choćby nasz święty Kościół Powszechny uznał swój błąd i zniósł celibat, który wprowadzono wyłącznie po to, by nie utracić przejętych majątków ziemskich, zdobytych także przy pomocy przemyślnych zabiegów prawnych jak choćby zniesienia zalecanego przez biblię lewiratu, czy nadania wdowom praw do dziedziczenia majątków po mężach, które to majątki, powoli i po kawałku kolejne starsze panie przekazywały kościołowi, to i tak pozostanie druga, ta ciemna strona księżyca, i nadal – jeszcze długo – kobiety będą wykorzystywane przez mężczyzn, szczególnie na tle seksualnym.

      Ks. Józef Tischner wrócił z podróży bardzo zmęczony, chciał odpocząć i zakazał domownikom, żeby pod żadnym pozorem nikt nie odważył się go budzić, no, chyba, że z Rzymu przyjdzie telegram, że „znieśli celibat”. To zapisana anegdota, ale świadczy, że ten temat już w tamtych latach „dojrzał” do szerszej dyskusji, która powinna poprzedzać wszelkie zmiany, nawet w Kościele. (to były lata, gdy właśnie w Kościele zniesiono obowiązek „wywodów” dla kobiet – ciekawe, kto bez słownika zna znaczenie tego słowa?)

      Osobiście nie mam nic przeciwko temu, by Mszę św. odprawiały również panie.
      Dopiero co, wielkim zgorszeniem były dziewczyny ministrantki – dziś nikt nawet tego nie dostrzega.
      Wszystkich pozdrawiam, a szczególnie panie diakonisy i kapłanki.

      Odpowiedz
  7. ~Maria(m)

    Nie znam prócz nadmienionej anegdoty żadnych pism, rozmów ks. Tischnera na temat celibatu, czy innej posługi kobiet, prócz zakonnej.
    Chyba, nie zajmował się, jak Alicja, czy p. Zuzanna owym zagadnieniem
    nie tylko z racji tego, iż jako mężczyzna, ba, kapłan nie miał w tym interesu, ale myślę, że wiedział iż to sprawa beznadziejna. To o czym pisze na stronach” Tezeusza” Alicja jest znane sądzę wszystkim kapłanom, wszak to część nauki, wiedzy historycznej którą winien każdy teolog posiadać. Na pewno niewielu tylko chciałoby się taką wiedzą dzielić z Ludem Bożym, wiernymi. Bo i po co? na cóż rozbudzać ambicje, rozpalać nadzieję na coś, co zostało definitywnie przekreślone?

    W kwestii rytuału oczyszczenia, ‚wywodu’. Znam ten temat z własnego doświadczenia, coś w tym jest. Swego czasu sądziłam, że nie tyle idzie o ‚nieczystość’ co o troskę, ochronę zdrowia kobiety w połogu.

    Ponieważ żywo interesuje się kulturą regionów, tradycji, obrzędów chętnie słucham opowieści starszego pokolenia. Ciekawe jest to, jak
    niechrześcijańskie zwyczaje świetnie przechowały się w katolickim Kościele nie tylko te wiązane z porodem, macierzyństwem, ale także
    ze światem przyrody, duchów, duszków, strzyg itd.
    Poniżej dla zainteresowanych, zamieszczam krótką wzmiankę.

    Wywód – rytualne oczyszczenie kobiety

    Po porodzie rozpoczynał się okres połogu, podczas którego kobietę obowiązywało wiele kolejnych zakazów i nakazów związanych z jej „nieczystością”, występujących teraz w większym natężeniu. Matka z dzieckiem przebywała więc głównie w domu, chroniąc siebie i niemowlę. Do czasu wywodu ograniczała swoje kontakty ze środowiskiem: nie wolno jej było chodzić na mszę, przez 7 dni po porodzie doić krów, piec chleba, wychodzić w pole, czerpać wody ze studni, dotykać święconej wody, składać wizyt, przechodzić przez miedzę i wszelkiego typu granice. Za każdym razem kiedy wychodziła z domu, musiała wtykać w ubranie szpilki czy igły lub wkładać na szyję różaniec, bo złe mogłoby jej zaszkodzić.

    Odpowiedz
  8. ~radek

    Diakonat to jedno, a kapłaństwo kobiet to drugie. Jedno i drugie jest potrzebne Kościołowi. Chrześcijaństwo to wspaniała religia, dla wszystkich. Dlaczego więc wykluczać kobiety? |Dawno temu, na lekcji religii (gdzieś w latach 70-tych) ksiądz na pytanie dlaczego kobiety nie mogą być kapłanami powiedział taką opowiastkę: „Wprowadzono kapłaństwo kobiet (w tej opowieści zarezerwowane dla sióstr zakonnych) i pewna siostra spowiadała. Przyszedł ksiądz i wyjawił, że nie jest prawdziwym księdzem. Wtedy ta zakonnica wybiegła z konfesjonału i pobiegła do drugiej zakonnicy dzieląc się wiadomością. Dlatego dzieci, kobiety nie mogą być księżmi” – zakończył ksiądz.
    Mam nadzieję, że dzisiaj nikt już nie opowiada takich historii. A swoją drogą, to wspomniany ksiądz nie był najlepszym przykładem duchownego.

    Odpowiedz
    1. ~Maria(m)

      To już mamy dwa powody: jeden wyjawiła Alicja. Panowie niechętnie słuchają kazań w wykonaniu kobiet, być może to jedna z przyczyn ucieczki w kapłaństwo. Pewien ksiądz po wizycie w domu kobiety gdzie na każdym kroku można było dostrzec jej starania wykrzyczał słowa które wryły się w moją pamięć:”święty celibacie”. Drugi z powodów niby charakterystyczny dla kobiet to plotkarstwo. Hmm…?
      Kazanie z niedzielnej ambony bez plotkowania na temat odmiennej nacji dla wielu byłoby zmarnowaną okazją

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *