La bambina Vaticana

goldie-fot&paulVI

Rosemary Goldie podczas obrad Soboru Watykańskiego II

Jan XXIII miał się do niej czule zwrócić, nazywając la piccinina, bo była taka filigranowa. Dziennikarze przezwali ją la bambina Vaticana, bo jako pierwsza kobieta pełniła w Kurii Rzymskiej tak wysoką funkcję. Rosemary Goldie była Australijką, która w Watykanie pracowała przez czterdzieści lat, przez 9 lat będąc jedyną kobietą w kurii.

Inteligentna, mająca kontakty, nazywana apostołką apostolatu świeckich. Na soborze – na którym była jako jedna z nielicznych kobiet-audytorek – mówiono, że jest chodzącą encyklopedią na temat świeckich na całym świecie.

Goldie w wieku dwudziestu lat przyjechała do Europy studiować na Sorbonie dzięki prestiżowemu stypendium. To w Paryżu poznała organizacje świeckich katolików i stała się członkinią kobiecych Veritas, Grail i oraz studenckiego Pax Romana. Gdy dwa lata później wróci do Australii, zostanie szefową grupy Grail w Sydney. W 1944 znów dostaje stypendium, tym razem na dokończenie doktoratu. Rzuciła jednak studia angażując się przez następne sześć lat w pracę dla Pax Romana. To właśnie jako przedstawicielka Pax Romana pojechała Rzymu w 1951 r by asystować w organizacji Pierwszego Kongresu Apostolatu Świeckich. Ponieważ kończyła właśnie kontrakt w poprzedniej pracy w Pax Romana, chętnie przeprowadza się z Fryburga do Rzymu by od 1952 r. pracować, jako sekretarka Vittorio Veronese, który wtedy kierował Komitetem Stałym Międzynarodowego Kongresu Apostolatu Świeckich (COPECIAL) a potem został szefem UNESCO. Blisko współpracowała również z Pietroi Pavanem, późniejszym kardynałem i głównym autorem encykliki Jana XXII Pacem in terris. Przygotowywała drugi kongres kongres w 1957 i gdy Veronesse odszedł do UNICEF, w 1959 Goldie przejęła jego obowiązki, choć bez tytułu, bo została mianowana sekretarzem wykonawczym COPECIAL. Znalazła się więc w centrum wydarzeń i na wysokim stanowisku już przed soborem. W rozmowie z Carmel Mc Enroy pytającą ją o doświadczenia na soborze, ale też pracę w Watykanie mówiła, że nie jest materiałem na feministkę, bo nie jest fighterką, ale doświadczenia miała gorzkie. Była przekonana, że dyskryminowano ją w pracy w COPECIAL tylko dlatego że była kobietą i przyznała, że bardzo ją to dotknęło. Mówiła z resztą o swoim niezadowoleniu wielokrotnie, zwłaszcza że słynęła z ciętego języka.

goldie-fot2

Rosemary Goldie podczas studiów w Paryżu (1936-38)

W 1966 zostaje powołana na stanowisko jednego z dwóch podsekretarzy w nowo powstałej Kongregacji ds. Świeckich. To było najwyższe stanowisko jakie kiedykolwiek powierzono kobiecie w Kurii Rzymskiej.

Jednak w 1976 rada została zreformowana na mocy papieskiego motu proprio Apostolatus Peragendi co sprawiło, że stała się trwałą częścią struktury kurii. Dla Goldie znaczyło to jednak co innego. Po dziesięciu latach pracy, jej funkcję przejął ksiądz, a ona ma zacząć wykładać na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim.

Uczyła więc przez kolejne lata na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, była konsultorką Sekretariatu ds. Promocji Jedności Chrześcijan i Rady ds. Świeckich. Ale gdy odsuwano ją ze stanowiska w Radzie ds. Świeckich, poszła do Pawła VI z zaprotestować, bo jej zwolnienie oznaczało, że w kurii nie będzie na takim wysokim stanowisku żadnej kobiety. Akurat na to, jak i na inne kwestie dotyczące kobiet i świeckich Goldie była wyczulona i potrafiła mieć niewyparzony język, odgryzając się nawet niektórym soborowym ojcom. Przede wszystkim jednak, priorytetowo traktowała sprawy miejsca świeckich w Kościele. Pamiętała też zawsze, że to co dotyczy świeckich dotyczy wszystkich kobiet, bo nie mając dostępu do kapłaństwa właśnie taki status mają w Kościele.

 

goldie-fot6

8 myśli nt. „La bambina Vaticana

  1. ~Bogdan

    Pochodząca z Moguncji Joanna, ukrywająca się pod męskim imieniem Johannes Anglicus, została papieżem w 855 r. obierając imię Jan VIII. Wstyd dla Kościoła, dlatego nie wspomina się o tym. Myślę że wyższego stanowiska w Watykanie nie można było mieć.

    Odpowiedz
  2. ~Aleksander Wysocki

    Hm…
    A może ten problem z nieobecnością kobiet „na stanowiskach” w Kościele dałby się sprowadzić raczej do słabej reprezentacji świeckich?
    Bo jeśli jest stanowisko, które może zajmować świecki a nie koniecznie kapłan, to i kobiety znalazłyby się przy sprawowaniu tych funkcji?
    A kapłan – miałby wyłączność TYLKO przy ołtarzu (co chyba by Szanowna Gospodyni jakoś przełknęła;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *